Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DALEKO. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DALEKO. Pokaż wszystkie posty

środa, 29 października 2014

Tęskonta za latem, wakacjami i czasem wolnym

Na wakacjach czas płynie szybciej, a chciałoby się go zatrzymać w miejscu. Mimo, że od naszego urlopu minęło już trochę czasu, to ze względu właśnie na jego brak o wakacjach piszę w październiku, a w zasadzie to prawie już w listopadzie :)

W tym roku część urlopową wakacji spędziliśmy na Kaszubach, a dokładnie w miejscowości Charzykowy, koło Chojnic. Dla Wszystkich spragnionych pięknych widoków, kilometrów leśnych ścieżek rowerowych, jezior i przemiłych ludzi miejsce idealne. I co tu dużo pisać zobaczcie sami.



Jezioro Charzykowskie
Chojnice
Leśne ścieżki rowerowe



Bar przydrożny Drewutnia

Bar przydrożny Drewutnia
Świat Labiryntów Bliziny
Muzeum Kolejnictwa Kościeżyna
Zamek w Człuchowie

Widok z wieży zamku w Człuchowie

 
Kaszubski Park Gigantów - Mirachowo

Mini ZOO Człuchów

Wszystkie te miejsca zwiedziliśmy z dwu i siedmiolatkiem. Polecamy :)














wtorek, 8 października 2013

Chorwacja - cz. 1 - na miejscu i na wynos

Co prawda od naszych wakacji już trochę czasu minęło, ale jakoś tak nie było kiedy o nich wspomnieć. U nas coraz bardziej jesiennie, więc miło jest powrócić do ciepłego, słonecznego miejsca. Na pierwszy rzut lecą wspomnienia kulinarne z lokalnych lokali gastronomicznych, które odwiedziliśmy podczas naszej 16- dniowej podróży do chorwackiej Środkowej Dalmacji. Na pewno była to moja podróż życia jeśli chodzi
o przejechane w jedną dobę przeze mnie kilometry za kierownicą samochodu, gdyż do tej pory najdalej jechałam z Katowic do Poznania (i z powrotem), co wtedy skończyło się odrętwieniem prawej nogi. Jedno jest pewne, wolę podróże pociągiem.


Najpyszniejsze lody w Trogirze:



Warto dodać, że w każdym wafelku znajduje się tylko jedna "gałka". Lodziarni szukajcie na małym placu na lewo od Katedry w Trogirze.



Fast food z nutą regionalizmu (Cevapcici w bułce) z budki na targowisku miejskim
z chorwackim ajwarem.





Rodzinny biznes na końcu krętej drogi (Kucica) - Konoba Kunjak

Tu trafiliśmy przez przypadek jadąc, jadąc, jadąc, jadąc i jadąc w górę krętą drogą, w która skręciliśmy w lewo z głównej drogi przed centrum miejscowości Omis. Przykład idealnie prowadzonego biznesu rodzinnego, gdzie z niesamowitą precyzją dba się o każdego gościa.
Kilka dań w menu, a do tego własna produkcja: win, likierów, sznapsa, miodu i maści na przeróżne dolegliwości.

Zupa z cielęciny
Kotlet po dalmacku z soczewicą





Chorwacka gościnność (Wyspa Ciovo - Apartamenty Staric), cielęcina z grilla i spod żaru.












niedziela, 7 października 2012

Dwie godziny u Scheiblerów


2920 dni, co czyni 8 lat minęło od kiedy skończyłam studia podyplomowe na kierunku Architektura Wnętrz w WSSiP w Łodzi. Ostatni piątek stał się tym dniem, w którym wreszcie wybrałam się po odbiór zaległego dyplomu. Prawie dziewięć godzin jazdy pociągiem w dwie strony, na miejscu zaledwie dwie, ale wykorzystane przeze mnie co do minuty. Całe szczęście, że szkoła mieści się w dzielnicy Księży Młyn, który to swoją nazwę zawdzięcza młynowi, którego już dawno nie ma, a który na przełomie XIV i XV wieku stał nad małą rzeczką zwaną Jasień. 400 Lat później
w tym miejscu powstały pierwsze osady przemysłu włókienniczego, dające początek rozwojowi współczesnej Łodzi. Księży Młyn to część pozostałości po Karolu Scheiblerze, który to osiedlił się w Łodzi w 1854 roku i był jednym z najbogatszych mieszkańców miasta.

Przed wyjazdem gdzieś wyczytałam, że łódzkie to są knedle ze śliwkami podawane
z młodą kapustą z koprem.


Trochę mi to krew w żyłach zmroziło, ale też zaintrygowało. Tak się złożyło, że niedaleko Targowej, gdzie mieści się szkoła jest restauracja "U Szwajcara", gdzie takie danie można zjeść. Chwilę po odebraniu dyplomu wybrałam się zasmakować, jak mi się zdawało czegoś co w ogóle do siebie nie pasuje. Restauracja mieści się
w byłej stróżówce strażnika jednej z fabryk, z dala od zgiełku centrum i ulicy Piotrkowskiej. Z zewnątrz zachęca do wejścia swoją odnowioną elewacją i bardzo łódzkim klimatem. W ciepłe dni warto usiąść w ogródku, na tyłach stróżówki,
z widokiem, niestety dość ograniczonym przez drewniany płot na dość zrujnowaną, ale przepiękną łódzką fabrykę. Smak potrawy niezapomniany, słodka nuta śliwek przewija się między kwaśnawą nutą kapusty. Knedle zniknęły aż do ostatniego kęsa. Cena dania "Knedle od Scheiblerów" 16 zł + 3 zł kompot. Polecam!


Kontakt

Restauracja "U Szwajcara"
ul. Tymienieckiego 22/24
Łódź

www.uszwajcara.com.pl


Fotorelacja z Księżego Młynu wkrótce


piątek, 20 lipca 2012

Na zimne, deszczowe lato


Obecnie lato niezbyt atrakcyjne pod względem pogodowym. Ma to swoje dobre i złe strony. Podobno Polacy narzekają na każdy rodzaj pogody. Mnie tam nic nie przeszkadza. Każda pogoda sprzyja innym ciekawym rzeczom. W letnią niepogodę można wybrać się do Obrochtówki w Zakopanem, gdzie serwują najlepszą kwaśnicę jaką jedliśmy gdziekolwiek. Do tego w miłej, zakopiańskiej atmosferze. Polecam!
To jest największy plus niepogody i zimnego lata, bo w upale nie chciało by się jeść. Smacznego!


czwartek, 24 maja 2012

Papieska czy klasyczna


Nasza każdorazowa wizyta w Zakopanem nie może obejść się bez zjedzenia, jak dla mnie najpyszniejszych kremówek jakie do tej pory jadłam (nie licząc tych babcinych, których wypiek kontynuuje moja ciocia). Wybór dość prosty - papieska 
z adwokatem, bardziej słodka lub klasyczna o niepowtarzalnym delikatnym smaku. Obie kremowe, posypane cukrem pudrem i zwieńczone przepysznym, delikatnie łamiącym się ciastem francuskim. 


Jeśli kiedykolwiek będziecie w stolicy Polskich Tatr nie zapomnijcie wpaść do Kawiarni GABI, przy ul. Zamoyskiego 10a. Smacznego!


32-450 Zakopane
ul. Zamoyskiego 10a

 

wtorek, 10 kwietnia 2012

Kuchnia rosyjska

Podczas ostatniej wizyty w Warszawie odwiedziliśmy miejsce, o wschodnio brzmiącej nazwie Babooshka: bistro z prawdziwą kuchnią rosyjską.

Miejsce godne polecenia, w którym nie tylko kuchnia jest rosyjska, ale także obsługa i muzyka. Ten kto pije coca - colę do obiadu nie ma tam czego szukać, gdyż mimo tego że jest w karcie to jej nie podają. Ale to i bardzo dobrze, gdyż szereg napojów 
o dumnie brzmiących nazwach zasługuje na uwagę i spróbowanie. My natomiast raczyliśmy swoje podniebienia nie tylko napojami:

Barszcz czerwony "ukraiński" (mimo tego, że jest ukraiński znalazł się w karcie, 
ale z tego co pamiętam jak byłam w Moskwie także zapełniał kartę w każdym barze). Dla mnie smakował jak barszcz ukraińskie, który jadłam na Wschodzie  - 
cena 8.90 zł.


Pielmieni: tradycyjne pierożki rosyjskie. Można zamówić z przeróżnym nadzieniem. My próbowaliśmy Syberyjskich z nadzieniem wieprzowo - wołowym, polane śmietaną o wyśmienicie aksamitnym smaku.  O tym, że są dobre świadczy między innymi fakt iż nasz największy, a zarazem najmniejszy krytyk kulinarny zjadł prawie całe :).- cena 15.90 zł


Kotlet Carski, czyli karkówka zapiekana z pieczarkami i żółtym serem - 
cena 23.90 zł, jak na tak dużą i obwita porcję to niezbyt wygórowana.


Oraz Czeburaki, czyli smażone pierogi nadziewane mięsem i cebulą - cena 15.90 zł


A na deser: Syrniczki, czyli  placuszki z twarogu mielonego podawane na słodko ze śmietaną i miodem (inne polewy do wyboru: czekoladowa lub owocowa). To już była przesada po tak sytym obiedzie, ale było warto  - cena 13.90 zł.



Polecam!


Bistro Babooshka "Na Grójeckiej"
ul. Grójecka 18/20
Warszawa

www.babooshka.pl

czwartek, 5 kwietnia 2012

Na naukę nigdy nie za późno


Niedawno wybraliśmy się na wycieczkę, na którą dawno już mieliśmy się wybrać. Przerażał nas fakt dwu, czy nawet trzy godzinnego stania w kolejce po bilety. 
Tym razem nam się udało i przemknęliśmy wejściem dla uprzywilejowanych :)


" Misją Centrum Nauki Kopernik jest rozbudzanie ciekawości, wspomaganie samodzielnego poznawania świata i uczenia się oraz inspirowanie dialogu społecznego na temat nauki." ( teksty ze strony Centrum www.kopernik.org.pl)


Nasz czterolatek nie mógł oderwać się od eksponatów, nam też się podobało dlatego z czystym sumieniem mogę polecić wizytę w Centrum, współczuje jednak stania 
w kolejce po bilety :(.

Warto także dodać, że budynek Centrum Nauki Kopernik to ciekawa architektura projektu śląskiego architekta Jana Kubeca (o projekcie Centrum).

piątek, 21 października 2011

Słodka Wenecja - wspomnienie wakacji


W związku z remontem podłogi w naszym mieszkaniu na 1000-leciu na kilka nocy przenieśliśmy się do wujka na Koszutkę. Stała Jego nieobecność w domu skutkuje pustą lodówką, co zaś zmusiło mnie do szybkiego śniadania w postaci buły drożdżowej podczas podwożenia dziecka do przedszkola. To jednak miało też
i swoje dobre strony, gdyż pozwoliło przywrócić wspomnienie naszej tegorocznej, jednak nie pierwszej wizyty w Wenecji.


Dla mnie to miasto jest zbyt tłoczne, za dużo w nim turystów, straganów
i przepychu. Tym razem jednak trafiliśmy na miejsce ciche, pozbawione gwaru
i fleszy aparatów. Przy jednym z bocznych kanałów, którym staraliśmy się uciec przed całą zgrają wiecznie nienasyconych zwiedzających natknęliśmy się na małą cukiernię, w której niemalże przy wejściu wyrabiano ciasto, z którego powstawały słodkości, jakże typowe dla tego miejsca.


Cisza, spokój i przepyszne ciastka pozostawiły miłe wspomnienia, pozwalając zapomnieć o całym zgiełku czyhającym tuż za rogiem.



piątek, 7 października 2011

Widok z okna - wspomnienie wakacji

Widok z klatki schodowej bloku na osiedlu Tysiąclecia (Katowice)

Zbiegając parę dni temu z mojego ósmego piętra bloku przy stawie na osiedlu Tysiąclecia natknęłam się na wyjątkowo piękny, wakacyjny widok. Od razu przypomniały mi się wakacje nad jeziorem charzykowskim, przemiłym miejscu,
o którym pisałam wcześniej. Tym razem wspomniały mi się Charzykowy, ale kulinarne, chyba z racji mojego poburkującego brzucha. Będą w ośrodku Rejs warto zajrzeć do jego Tawerny.




Serwują tam pyszne ryby, których smak pogłębia piękny widok z tarasu na fragment jeziora. Nam najbardziej smakowała sola na szpinaku oraz sielawy z kulkami ziemniaczanymi i surówkami.

Na rybny obiad warto także wybrać się, nieopodal ośrodka Rejs, do baru As.


Dość duży wybór dań rybnych powinien zadowolić nawet najwybredniejszych gości.
Myślę, że każdy znajdzie tam coś dla siebie. Jest i zupa rybna, są i ryby smażone, ryby gotowane, ryby z pieca oraz wiele różnych przekąsek z ryb, oczywiście. Wszystko to w przystępnych cenach, w idealnej świeżości oraz przy pieknym widoku na Jezioro Charzykowskie. Polecam!